10 stycznia 2018

9.

Bilans:
Za dużo. Nie przekroczyłam mojego CPM, ale i tak za dużo. 

Ćwiczenia:
8:05
40 przysiadów
40 brzuszków
10 damskich pompek
30 minut hula-hop.
Chodzenie: 4,5 km (-243 kcal)

Waga spada. Nie wiem jakim cudem, ale spada. Jak na nią patrzę, to czuję się chora. Ciężko mi uwierzyć, że sobie na nią pozwoliłam. Jak mogłam do tego dopuścić?

Dzień, w którym nad sobą zapanuję i przestanę tyle jeść, to będzie piękny dzień. Kiedyś nastąpi. Wierzę w to.

Ale to nie był ten dzień. Spieprzyłam. Już zbyt późno, by wziąć senes. Więc przyśpieszę swoje plany. Jutro mogę jeść tylko jabłka. Tylko i wyłącznie jabłka. Maksymalnie 0,75 kg. Ponadto wypić przynajmniej dwa litry wody. Mały obowiązek. Najlepiej ponad trzy. I po lekcjach udać się na spacer. Długi spacer. Chociażby do parku. Na dniach głodówka się szykuje. Potem też kilka dni owoców i warzyw samych. 

3 komentarze:

  1. Gratuluję świetnie Ci idzie. Masz dużo wysilku-zazdroszczę. Nic dziwnego ze waga Ci spada.:*
    Www.wierzezesieuda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy się w końcu nauczycie, że waga będzie spadać nawet jak będziecie jeść po 1200 kcal?

    https://jaksieje.blogspot.com/p/ile-powinnas-jesc.html?m=1

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis