20 listopada 2017

0.

Żyję. Wow. Szok i w ogóle. Ledwo, ale jednak. Kolejne dni zawalone. Sweet. Ale będzie lepiej. Musi być. Pragnę normalności i stabilizacji. Powiedziałabym od dzisiaj, ale czuję się, jak wielkie G, najpewniej mam gorączkę i ból rozsadza mi czaszkę, więc boję się lekko, że zasłabnę. Zjem kolację i idę spać. Jutro tylko cztery lekcje, będzie dobrze.

Boję się przyszłości. Tego, co będzie. Od jutra chcę wprowadzić pewne zmiany. Wiele razy już próbowałam. Tym razem musi się udać.

  1. Raz w tygodniu dzień, w którym będę jadła do 600 kcal.
  2. Dzienne limity na tygodniu szkolnym w granicach 400-1500 kcal.
  3. W weekendy, gdy jestem w domu, limity będą wyglądać następująco: sobota 400-1600 kcal, niedziela 400-1800 kcal.
  4. Raz w tygodniu mogę sobie pozwolić na trzy paski czekolady/trzy kawałki  Toblerone.
  5. Dwa razy w miesiącu mogę wyjść ze znajomymi do Fast Fooda + jeden raz na wizytę w kawiarniach. 
  6. Pobudka na tygodniu o 4:50.
  7. Po pobudce śniadanie.
  8. Minimum 15 minut medytacji rano.
  9. Po medytacji czas na dalsze kształtowanie Pałacu Pamięci.
  10. O 6:00 mam się zacząć ogarniać, żeby przygotować się do szkoły. 
  11. Idealne stopnie. Minimum trzy ze wszystkiego. 
  12. Przynajmniej godzina ćwiczeń w tygodniu. 
  13. Praca nad telekinezą. Przynajmniej raz dziennie.
  14. Uczyć się. 
  15. Leki nie wchodzą do bilansu. Zdrowie jest najważniejsze.
  16. Przynajmniej raz w miesiącu siąść nad "Uzdrowicielką".
  17. Pisać regularnie na blogu.
  18. Ważenie raz w tygodniu, rozpoczynając od przyszłej środy.
  19. Dni liczę na nowo.
Wytyczne, których będę przestrzegała. Chcę osiągnąć perfekcję i harmonię. Z sobą. Z przyrodą. Ze światem. Żyć w zgodzie z Matką Ziemią i głosem mego serca. Pragnę schudnąć, ale nie może mi to przysłonić ważniejszych celów. Samospełnienia i tego, że każdy z nas jest przeznaczony do czegoś więcej niż tylko wyglądania ładnie. Mamy w życiu jakąś rolę do spełnienia. I szukam swojej.
Pragnę zrobić coś szalonego i podjąć pięć kierunków na studiach:
*psychologię - chcę licencjat,
*pedagogikę - chcę magistra,
*archeologię - tutaj jeszcze nie zdecydowałam,
*prawo - chcę licencjat, 
*behawiorystkę zwierząt lub dziennikarstwo - chcę licencjat,

Ponadto, jak już wspominałam, zamierzam sama zarobić na te studia. Oraz na kursy. Chcę być jak najlepsza w różnych dziedzinach. Zaplanowałam sobie już, że pójdę na kursy:

*mediacji, 
*baristyczny,
*tańca,

Powoli wracać zamierzam do sportów:
*pływanie,
*jazda konna,
*bieganie.

Mój cel na 2018 rok? Pobiec w ćwierćmaratonie. Czas zacząć się wprawiać już teraz. Walić to, że zima się zbliża.
Napisałabym coś więcej, ale spać. Tak bardzo. 

2 komentarze:

  1. Napelnilas mnie motywacja :). Pokazujesz, ze trzeba próbować, układać cele. Dziękuję Ci, Lisie! Dzięki Tobie wiem już, co muszę zrobić od razu po prowrocie ze szkoły - zajadać się za porządne napisanie celów.
    Będę Cię dopingować w Twoim odhaczaniu kolejnych sukcesów. Bardzo się cieszę, ze tak podchodzisz do zdrowia, ze jest ono najważniejsze ♡♡♡.
    Tylko niepokoi mnie to, ze chcesz jeść czasami nawet 400 kalorii... Bo to duże rozbicia, np. W weekendy. Więc uważaj na siebie i podejdź do tego z głową ;).
    I jeszcze nie rezygnujesz z życia towarzyskiego. Super!
    Trzymaj się! ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ambitnie :3 Mam nadzieję, że się uda ^^

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis