Boję się przyszłości. Tego, co będzie. Od jutra chcę wprowadzić pewne zmiany. Wiele razy już próbowałam. Tym razem musi się udać.
- Raz w tygodniu dzień, w którym będę jadła do 600 kcal.
- Dzienne limity na tygodniu szkolnym w granicach 400-1500 kcal.
- W weekendy, gdy jestem w domu, limity będą wyglądać następująco: sobota 400-1600 kcal, niedziela 400-1800 kcal.
- Raz w tygodniu mogę sobie pozwolić na trzy paski czekolady/trzy kawałki Toblerone.
- Dwa razy w miesiącu mogę wyjść ze znajomymi do Fast Fooda + jeden raz na wizytę w kawiarniach.
- Pobudka na tygodniu o 4:50.
- Po pobudce śniadanie.
- Minimum 15 minut medytacji rano.
- Po medytacji czas na dalsze kształtowanie Pałacu Pamięci.
- O 6:00 mam się zacząć ogarniać, żeby przygotować się do szkoły.
- Idealne stopnie. Minimum trzy ze wszystkiego.
- Przynajmniej godzina ćwiczeń w tygodniu.
- Praca nad telekinezą. Przynajmniej raz dziennie.
- Uczyć się.
- Leki nie wchodzą do bilansu. Zdrowie jest najważniejsze.
- Przynajmniej raz w miesiącu siąść nad "Uzdrowicielką".
- Pisać regularnie na blogu.
- Ważenie raz w tygodniu, rozpoczynając od przyszłej środy.
- Dni liczę na nowo.
Wytyczne, których będę przestrzegała. Chcę osiągnąć perfekcję i harmonię. Z sobą. Z przyrodą. Ze światem. Żyć w zgodzie z Matką Ziemią i głosem mego serca. Pragnę schudnąć, ale nie może mi to przysłonić ważniejszych celów. Samospełnienia i tego, że każdy z nas jest przeznaczony do czegoś więcej niż tylko wyglądania ładnie. Mamy w życiu jakąś rolę do spełnienia. I szukam swojej.
Pragnę zrobić coś szalonego i podjąć pięć kierunków na studiach:
*psychologię - chcę licencjat,
*pedagogikę - chcę magistra,
*archeologię - tutaj jeszcze nie zdecydowałam,
*prawo - chcę licencjat,
*behawiorystkę zwierząt lub dziennikarstwo - chcę licencjat,
Ponadto, jak już wspominałam, zamierzam sama zarobić na te studia. Oraz na kursy. Chcę być jak najlepsza w różnych dziedzinach. Zaplanowałam sobie już, że pójdę na kursy:
*mediacji,
*baristyczny,
*tańca,
Powoli wracać zamierzam do sportów:
*pływanie,
*jazda konna,
*bieganie.
Mój cel na 2018 rok? Pobiec w ćwierćmaratonie. Czas zacząć się wprawiać już teraz. Walić to, że zima się zbliża.
Napisałabym coś więcej, ale spać. Tak bardzo.
Napisałabym coś więcej, ale spać. Tak bardzo.
Napelnilas mnie motywacja :). Pokazujesz, ze trzeba próbować, układać cele. Dziękuję Ci, Lisie! Dzięki Tobie wiem już, co muszę zrobić od razu po prowrocie ze szkoły - zajadać się za porządne napisanie celów.
OdpowiedzUsuńBędę Cię dopingować w Twoim odhaczaniu kolejnych sukcesów. Bardzo się cieszę, ze tak podchodzisz do zdrowia, ze jest ono najważniejsze ♡♡♡.
Tylko niepokoi mnie to, ze chcesz jeść czasami nawet 400 kalorii... Bo to duże rozbicia, np. W weekendy. Więc uważaj na siebie i podejdź do tego z głową ;).
I jeszcze nie rezygnujesz z życia towarzyskiego. Super!
Trzymaj się! ;3
Ambitnie :3 Mam nadzieję, że się uda ^^
OdpowiedzUsuń