21 listopada 2017

1.

Śniadanie: 
25 g makaronu (przed ugotowaniem ważony) - 88 kcal
150 g "domowego bigosu z cukinii" - 98 kcal
132 g ogórków kiszonych - 16 kcal
II:
50 g ciastek zbożowych - 218 kcal
Obiad:
155 g kopytek - 194 kcal
130 g bigosu z cukinii - 85 kcal
Kolacja:
3 x grzanka - ok. 400 kcal
jabłko - ok. 100 kcal
Dodatkowo:
Franuz z jagodami - 380 kcal
3 paski Milki - dzień bez wliczania
W sumie: 1550  kcal/1800 kcal
-355 kcal z krokomierza

Siedzę tak sobie. I myślę, i siedzę, i zdałam sobie sprawę, że nie. Chcę żyć normalnie. Chcę żyć i nie bać się patrzeć w lustro. Chcę mieć dość siły, by zrobić cokolwiek. Chcę się cieszyć. Być. Istnieć i funkcjonować. Tak, chcę schudnąć, ale nie może mi to przysłonić mojego prawdziwego celu. Nie może to sprawić, że zacznę bardziej się nienawidzić. Droga do samoakceptacji jest długa i żmudna. Wygram. Dam sobie z tym radę, prawda? Moje CPM wynosi ok. 2300 kcal na dzień. Będę jeść o 500 kcal mniej na tygodniu, na weekendzie do CPM i nie schodzić poniżej PPM. Ćwiczyć, ruszać się, żyć. Czyli zaczynamy ustalać jeszcze raz.
Jeżeli chodzi o dietę:
  1. Limit na tygodniu od 1300 kcal do 1800 kcal.
  2. Limit na weekendzie od 1300 kcal do 2300 kcal.
  3. Raz w tygodniu mogę sobie pozwolić na trzy paski/kawałki (w przypadku Toblerone) czekolady bez wliczania ich do bilansu.
  4. Dwa razy w tygodniu mogę wyskoczyć ze znajomymi do fast fooda. Raz do jakiejś kawiarni. W te dni nie liczę tamtego jedzenia. Ale też się nie obżeram, normalny posiłek w takim miejscu, tylko że niewliczany do bilansu.
  5. Żeby dzień zaliczyć, nie mogę przekroczyć bilansu o więcej niż 100 kcal. Jeżeli mam 1800, to mogę zjeść maksymalnie 1899, żeby było zaliczone. Niemniej lepiej nie wkraczać w te rejony.
  6. Leków do bilansu nie wliczam.
  7. Przynajmniej godzina ćwiczeń w tygodniu.
  8. Raz na miesiąc dzień "oczyszczenia", w którym będę jadła same owoce i warzywa.
  9. Ważenie raz w tygodniu, co sobotę.
Jeżeli chodzi o życie:
  1. Pobudka o 4:50 na tygodniu.
  2. Rano przynajmniej 15 minut medytacji, najlepiej też kilka minut wieczorem.
  3. Praca nad Pałacem Pamięci.
  4. Dodatkowa medytacja przed ćwiczeniami telekinezy.
  5. Regularne pisanie tutaj.
  6. Przynajmniej raz w miesiącu siąść do ,,Uzdrowicielki".
  7. Ogarniać pokój.
  8. Uczyć się. 
Tak właściwe, to nawet gdybym wliczała Milkę, mogłabym zaliczyć ten dzień. Ale nie. Dzisiaj dzień bez jej wliczania, więc duży luz. Dzień minął dobrze, teraz tylko nie zwalić tego na noc. :)

Edit: 1767 - nie jest tragicznie.

1 komentarz:

  1. Oczywiście, że dasz sobie radę, Skarbie. Cieszę się, że podjęłaś taką decyzję ^^
    Trzymaj się i powodzenia

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis