Depresyjnych nastrojów ciąg dalszy. Boli psychika. Boli dusza. Boli ciało. Dzień solidnie spieprzyłam. Do końca tygodnia zostaję na do 600 kcal. Na weekend nie wracam do domu, ale za to najpewniej we wtorek wpadam na noc. Niemniej dam radę. Udam chorą, czy coś, żeby nie jeść. Mam ochotę się zagłodzić. Przestać w ogóle jeść. Nie zasługuję na to.
Zdałam sobie sprawę z tego, jak brudna i zbrukana się czuję. Im więcej czasu mija od tamtych wydarzeń, tym więcej rozumiem i bardziej boli. Nie potrafię już sobie sama z tym radzić. Nie potrafię czerpać radości z tego, co kiedyś mi ją sprawiało. Nie potrafię zaakceptować tego, co się stało. Nie potrafię udawać, że nic się nie wydarzyło. Czy powiedzenie wprost, nazwanie tego, co mnie spotkało po imieniu, cokolwiek zmieni? Czy pozwoli ruszyć mi dalej? Nie wiem. Spróbuję. Spróbuję, bo nie potrafię tak dłużej.
Jak dziecko byłam regularnie gwałcona i molestowana przez chłopaka, którego uważałam za najlepszego przyjaciela.
W moje dwunaste urodziny najprawdopodobniej uniknęłam gwałtu z rąk starego, pijanego sukinsyna. Facet wyraźnie posuwał się zbyt daleko (nie miał prawa mnie dotknąć, nie miał prawa mnie dotykać. nie miał. nie miał pieprzonego prawa, by mnie całować po twarzy, przytulać, dotykać moich pośladków. To nie była moja wina. Nie miał prawa.), gdyby nie pewne wydarzenie, wolę nie myśleć, jak to by się skończyło.
Przez prawie dziesięć lat byłam poniżana, wyzywana, gnębiona i prześladowana. Przez włosy. Przez wagę. Przez inteligencję. Przez to, że wyróżniałam się z tłumu. Przez to, że kocham zwierzęta. Przez to, że tłum musi mieć ofiarę. Nie obchodziło ich to, że mnie niszczą. Liczyło się to, żeby się pośmiać.
Odkąd pamiętam, boję się moich rodziców. Nie ufam im. Paradoksalnie, za rodzinę oddałabym życie.
Nienawidzę samej siebie. Czuję się brudna. Zbrukana. Czuję się gruba. Za każdym razem, gdy patrzę w lustro słyszę słowa, które kilka miesięcy zostały skierowane w moją stronę "A co ty możesz wiedzieć? Ciebie nikt nie chce i się nie dziwie, grubasie". Za każdym razem, gdy patrzę w lustro widzę potwora.
Nie potrafię poradzić sobie z przeszłością.
*tulę baaaardzo mocno* jestem przy Tobie, Kochanie...
OdpowiedzUsuńMyślę, że powinnaś pójść po pomoc, bo sama sobie z tym nie poradzisz, a nie daj boże jeszcze coś głupiego wpadnie ci do głowy i już nikt nie pomoże. To nie są żarty, bo naprawdę coś się dzieje i nie można tego zbagatelizować, musisz o siebie zadbać, o swoje zdrowie i życie kochana. Jestem z tobą i wspieram cię całym sercem. Jesteś wspaniałym człowiekiem i musisz zrozumieć, że znaczysz o wiele więcej niż ci się wydaje <3
OdpowiedzUsuńKochana, przykro mi z tego co się zdarzyło. Miałaś ogromnego pecha, że takie coś wydarzyło się w Twojej rodzinie (która powinna być dla nas ostoją). Najlepszym wyjściem, jak moja poprzedniczka napisała, jest sięgnięcie po pomoc, nie musi być to psycholog, czy terapeuta,może być to przyjaciółka, przy której powiesz co myślisz. Nie pozwól, by wydarzenia z przeszłości wlokły się za tobą przez całe życie. Okropnie to zabrzmi, ale trzeba wstać, powiedzieć tym wszystkim gnojom, żeby poszli się jebać i iść przed siebie.
OdpowiedzUsuńPonieśli jakąś karę? Czy oni kurwa wiedzą jaką krzywdę Ci wyrządzili?
Przepraszam za niecenzuralne słowa i trzymaj się kochany nasz Lisku :*
Nawet nie wiesz jak bliskie mi jest to co piszesz... gwałt to najgorsze co może spotkać dziewczynę w życiu- i żaden psychiatra czy psycholog nie pomoże- jak można zapomnieć? Kurwa mam ochotę wykastrować połowę świata... a ludzie jak widzą temperament... potrafią być bezwzględni i okrutni... miałam bardzo podobnie..
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że uporasz się z tym wewnętrznym bólem.
Ściskam mocno
Trufla
niczymmotyl.blogspot.com
Lisie, może powinnaś zgłosić się do specjalisty? Nie dasz rady wszystkiego sama podnieść. Jesteś silna, ale czasami zbyt ciężka sztanga wyrządzi Ci krzywdę, zamiast usprawnić mięśnie. Gdybyś podniosła ją z kimś, na pewno byłoby Ci lżej.
OdpowiedzUsuńNie miał prawa, Skarbie. Nie miał. Ale zło roi się na świecie i, niestety, trafia na tak bezbronne istoty, jak w Twoim przypadku. Byłaś mała, a on to wykorzystał. Tak nie powinno być. Naznaczył Cię już na zawsze bólem i wspomnieniami.
Ale wierzę w to, że kiedyś spojrzysz wstecz i nie będziesz odczuwać tego, co teraz. Że jakoś się poprawi. Mam taką szczerą nadzieję.
Przezwyciężysz to. Jesteś piękna. Jesteś silna. Jesteś mądra. Jesteś inteligentna. Jesteś jedna z najlepszych. Jesteś wrażliwa. Zostałaś też wykorzystana przez złych ludzi. I wiedz, że tak nie powinno być; i wiedz, że to nie Twoja wina.
Jesteśmy z Tobą, przytulamy Cię, siedzimy wokół Ciebie ♥♥♥
Trzymaj się Skarbie