ok. 860 kcal.
61,0 kg.
Byłam dzisiaj w Carrefourze na zakupach. Wydałam na żarcie 38 złotych i nie wiem, co powiedzieć. Chyba zacznę tam przychodzić częściej, skoro teraz już znam drogę. Bo mają dużo wege rzeczy.
Kupiłam trochę przypraw: koperek, pieprz ziołowy, itp. Poza tym wyposażyłam się w macę czosnkową, tofu ziołowe, granulat do zrobienia sojowych mielonych, makarony, kasze (żebym miała co jeść, kiedy wydam całe hajsy na coś innego)... zupę krem z dyni, której więcej nie kupię... no i tego nieszczęsnego croissanta, który cholernie zawyżył mi bilans. Miało być mniej, słowo. Miałam się zamknąć w 700 kcal, ale ze sklepu wyszłam o 16:40 i byłam głodna, bo ostatni posiłek jadłam o dziewiątej. Meh. A potem jeszcze tą zupą doprawiłam. Złość. Jestem żałosna. :/
Według krokomierza spaliłam 226 kcal, ale to nie pociesza. Idę wziąć gorący prysznic i spać. Jestem całkowicie zdemotywowana. Może jutro będzie lepszy dzień. ;-;
Edit: Za parę kg w dół będę miała widoczne thigh gap. W chwili obecnej widać już delikatną przerwę, gdy stoję ze złączonymi stopami. Aż się uśmiechnęłam. ^^
Edit: Za parę kg w dół będę miała widoczne thigh gap. W chwili obecnej widać już delikatną przerwę, gdy stoję ze złączonymi stopami. Aż się uśmiechnęłam. ^^
Gratuluję, ze widać już lekka przerwę między udami!
OdpowiedzUsuńCały dzień nic nie jadłaś - to normalne, ze zrobiłaś się głodna.
Bilans masz bardzo ładny i nadal niski, wiec się nie przejmuj :).
Trzymaj się :3