4 października 2017

08.

zbyt dużo...

Kocham fasolkę szparagową. Jest absolutnie wspaniała i idzie się nią naprawdę najeść. Dzisiaj na śniadanie miałam porcję 245 g. z tofu ziołowym i  pieczywem chrupkim. Gdyby nie to, że co za dużo, to nie zdrowo, to pewnie bym schrupała jeszcze żółtą fasolkę, która została mi w lodówce. Niby mało kcal, ale jednak niet. Żółta będzie na jutrzejszy obiad. Dzisiaj już tylko drobne przekąski i tofu na kolację. ^^

20:28
Jestem żałosna. Nie umiem wymiotować. Nie umiem się uczyć. Nie umiem przebywać z ludźmi. Nawet się pociąć, do kuźwy nędzy, nie potrafię. Ten pieprzony ułamek sekundy "zrób to" i ostrze, które przenosi się jednak z żyły w "bezpieczniejsze" miejsce. Pieprz się, głosie. Pieprzcie się, wątpliwości. Ostrze miałam zbyt tępe. Nie mogło przeciąć skóry, więc skończyłam z małą szramą. Kurwa. Kurwa. Kurwa. Mam ochotę coś sobie zrobić. Łzy w oczach siedzą. Czemu? Już powiedziałam. Jestem żałosna. Bo dzień był cudny. Świetnie się zaczął, miał być wspaniały i... spieprzyłam. Bo zeżarłam pół pizzy. Nie wiem, jak cholernie dużo może to mieć kcal. Ale zapewne cała masę. Jak jadłam, to nie myślałam o tym. Spotkałam się z L., śmiałyśmy się, jadłyśmy pizzę i gadałyśmy. Ale potem, gdy odprowadziłam ją na przystanek. W momencie, w którym stanęłam ponownie w progu pokoju, zdałam sobie sprawę z tego, jak żałosna jestem. Nie chcę nawet myśleć, jak bardzo zawaliłam. Nie chcę już nic jeść. Ani dzisiaj, ani jutro, ani w piątek. Myślę o długiej głodówce. Na pewno jutro. Może też w piątek. Nie wiem, czy wracam na weekend do domu. Nie chcę. Wstydzę się. Niech mnie ktoś przytuli. Jedyne, o czym myślę, to jak pozbyć się tej pieprzonej pizzy z siebie. Palce w gardle nie pomagają. Woda z solą też. Senes mi się skończył (taaak, brawo, Lisie, wpieprzyłaś w trochę ponad trzy miesiące 60 tabletek, trzymaj tak dalej...). Gum nie mam. Kuźwa. Cokolwiek. Do kuchni już nie wejdę, bo mam tam ostrą puszkę. Desperacja lvl. hard. Idę spać i ryczeć.

1 komentarz:

  1. Weź głęboki oddech. Zjadłaś. Stało się i czasu nie odwrocisz. Jednakże bilans mógł nie wyjść bardzo wysoki, bo zjadłaś mało w ciągu dnia, wiec bez paniki.
    Nie wiem, czy głodówka to dobry pomysł. Ja bym bardziej odradzala.
    Proszę, nie tnij się. Są inne rozwiązania. Zamiast tego spróbuj porozmawiać ze sobą.
    Wymiotowanie jest złe. Niszczy przelyk, żeby zolkna.
    Trzymaj się ;)

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis