Bilans:
312 g jabłka (162 kcal)
6:20
200 g marchewki z groszkiem (94 kcal)
13:08
Kostka czekolady (32 kcal)
17:00
tost (55 kcal) + plaster sera (23 kcal)
200 g marchewki z groszkiem (94 kcal)
13:08
Kostka czekolady (32 kcal)
17:00
tost (55 kcal) + plaster sera (23 kcal)
200 g marchewki z groszkiem (94 kcal)
W sumie: 460 kcal
Ćwiczenia:
4:55
40 przysiadów
40 brzuszków
30 minut hula hop
17:40
30 minut hula hop
Chodzenie - 7,14 km (-388 kcal)
30 minut hula hop
Chodzenie - 7,14 km (-388 kcal)
To jabłko było mega duże. Nie powinnam tyle go jeść. W sumie siedziałam nad nim od czwartej do prawie szóstej, ale i tak... Źle się czuję z tym, że je zjadłam.
Za czekoladę jestem zła. Puste, nic nie warte kalorie. Za to jestem dumna z tego, że siedziałam z przyjaciółkami w macu i nie skubnęłam ani jednej frytki. Kilka razy wąchałam (xd), podnosiłam, ale ostatecznie za każdym razem karmiłam dziewczyny. No i za szkołę też jestem dumna. Chłopak z mojej klasy miał dzisiaj urodziny i rozdawali babeczki. Wzięłam, ale oddałam jednej z przyjaciółek, tłumacząc się tym, że źle się czuję. Lekcję później sor (tym razem z okazji jego urodzin) rozdawał cukierki. Postąpiłam tak samo, tylko że z drugą przyjaciółką. Tym samym jedynym defektem tego dnia jest ta cholerna kostka czekolady. Dobra, jakoś muszę to przeżyć, nawet jeżeli mi się nie podoba.
Boję się jutro zważyć, bo wiem, że najpewniej będzie więcej niż dzisiaj (przeczyszczenie a zapełnione jelita... oczywiście, że będzie więcej ;-;). Tym bardziej, że objętościowo zjadłam dzisiaj naprawdę sporo. Tak, tak, to nie będzie moja waga, lecz zawartość jelit, ale i tak się boję. Dopóki mogę, będę kontynuowała wymigiwanie się od wszelakich fast foodów i innych takich problemami z żołądkiem. Działa? Działa. I to jest dobre. W sumie... to też dobry pomysł do domu. "Nie czuję się zbyt dobrze", "Zjadłam olbrzymią pizzę na mieście zanim przyjechałam". Wymówki, czas się z nimi zaprzyjaźnić.
Wiem, dlaczego to robię. Mam cel. Nie zamierzam stracić kontroli. Ale najpierw muszę nad sobą zapanować. Muszę przestać korzystać z wszelkich cukierków, czekolad, ciastek, ciast i fast foodów. Soki i inne napoje niech idą się pieprzyć. Sama woda. Ewentualnie od czasu do czasu herbata z łyżeczką miodu. Ale to rzadko. Oduzależnić się od słodyczy. Nawet jeżeli oznacza to, że czekolada będzie zakazana. Za wszelką cenę.
Za czekoladę jestem zła. Puste, nic nie warte kalorie. Za to jestem dumna z tego, że siedziałam z przyjaciółkami w macu i nie skubnęłam ani jednej frytki. Kilka razy wąchałam (xd), podnosiłam, ale ostatecznie za każdym razem karmiłam dziewczyny. No i za szkołę też jestem dumna. Chłopak z mojej klasy miał dzisiaj urodziny i rozdawali babeczki. Wzięłam, ale oddałam jednej z przyjaciółek, tłumacząc się tym, że źle się czuję. Lekcję później sor (tym razem z okazji jego urodzin) rozdawał cukierki. Postąpiłam tak samo, tylko że z drugą przyjaciółką. Tym samym jedynym defektem tego dnia jest ta cholerna kostka czekolady. Dobra, jakoś muszę to przeżyć, nawet jeżeli mi się nie podoba.
Boję się jutro zważyć, bo wiem, że najpewniej będzie więcej niż dzisiaj (przeczyszczenie a zapełnione jelita... oczywiście, że będzie więcej ;-;). Tym bardziej, że objętościowo zjadłam dzisiaj naprawdę sporo. Tak, tak, to nie będzie moja waga, lecz zawartość jelit, ale i tak się boję. Dopóki mogę, będę kontynuowała wymigiwanie się od wszelakich fast foodów i innych takich problemami z żołądkiem. Działa? Działa. I to jest dobre. W sumie... to też dobry pomysł do domu. "Nie czuję się zbyt dobrze", "Zjadłam olbrzymią pizzę na mieście zanim przyjechałam". Wymówki, czas się z nimi zaprzyjaźnić.
Wiem, dlaczego to robię. Mam cel. Nie zamierzam stracić kontroli. Ale najpierw muszę nad sobą zapanować. Muszę przestać korzystać z wszelkich cukierków, czekolad, ciastek, ciast i fast foodów. Soki i inne napoje niech idą się pieprzyć. Sama woda. Ewentualnie od czasu do czasu herbata z łyżeczką miodu. Ale to rzadko. Oduzależnić się od słodyczy. Nawet jeżeli oznacza to, że czekolada będzie zakazana. Za wszelką cenę.
Wczorajsze 1000 kcal to była porażka dla mojej kontroli. Jeżeli chcę być perfekcyjna, nie mogę sobie na takie wydarzenia pozwolić. Nie, nie i jeszcze raz nie. Muszę się bardziej kontrolować. Mogę to zrobić i nie wycofam się z tego. Tak musi być.
Piękny bilans Lisku!
OdpowiedzUsuńOby tak dalej <3
Naprawdę ładnie
~Ren
Nie należy się wystrzegać czekolady. Jeśli masz na nią ochotę - zjedz kostkę, lub nawet cały pasek. Dzięki temu jutro, pojutrze czy za tydzień nie będziesz mieć ogromnego napadu, podczas którego pochłoniesz całą czekoladę. Słodycze też są dobre, tylko należy umiejętnie je jeść.
OdpowiedzUsuńŁadny bilans.
https://jaksieje.blogspot.com/
Nie rób sobie wyrzutów :) bilans as z bardzo ładny, więc jabłko tylko pobudzi jelita do działania :)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się;*
Trufla
Niczymmotyl.blogspot.com
Jabłka są dobre, nim się nie przejmuj, wartościowe jedzenie, owocki to wartościowe jedzenie, pełne w witaminy. Bilans i tak wyszedł ci super. I pij też od czasu do czasu, albo kiedy tam chcesz zieloną herbatę, bo też jest zdrowa i niby przyśpiesza metabolizm <3 ^^
OdpowiedzUsuńLiski, czemu przejmujesz się jabłkiem? Przecież owoce zjedzone do 16 łatwo się spalaja dostarczają witamin a jabłka dodatkowo wymagają perystaltyke. Jest dobrze.:*
OdpowiedzUsuńJa po kostce czekolady bym już się nie opamietala i zjadła całą tabliczkę wiec z mojego punktu widzenia jesteś bohaterem!
Www.wierzezesieuda.blogspot.com
Nie ma się co katować za jedno jabłko, dostarczają nam przecież witamin.
OdpowiedzUsuńI podoba mi się to że twoje posty nie są krótkie, lubię jak ktoś się rozpisuje :D
Changeintobutterfly.blogspot.com
Lisełku pięknie. Wiem że dasz sobie radę mała. Wielki szacun za rzucenie czekolady. ❤ Będę Cię chyba za to czcić bo sama nie potrafię...
OdpowiedzUsuń