miska zupy - 160 kcal
2 x kawałek placka - 600 kcal
Frytki z kotletami sojowymi - 700 kcal
Frytki z kotletami sojowymi - 700 kcal
słodkości - 250 kcal
W sumie: 1710/1700 kcal
-291 kcal
-291 kcal
Zranienie mnie nie jest specjalnie trudne. Tym bardziej, że cały czas czuję się jak śmieć. Zwiększyłam i tak kaloryczność na ten weekend. Od jutra wchodzi do gry nowy plan. Zdecydowałam się podnieść kaloryczność o 100 kcal i tak na tygodniu do 1200 kcal zaś w weekendy do 1500 kcal.
Wczoraj pękło mi serce. Słuchanie o tym, jak beznadziejna jestem, boli. Bardzo. Boję się środy. Że na wadze będzie zbyt dużo. Nienawidzę wizyt w domu. Bo oni nie rozumieją, że nie chcę jeść. Że nie jestem głodna. Jutro zamierzam rozdać ciasta, które mi dali. I kopytek część. I zupy. Opłaca się mieć znajomych wśród licealistów. :)
20:43
A jednak licealista dostał jedzonko już dzisiaj. Czyli do rozdania zostało mi jeszcze ciasto. Ale to dam jutro moim dziewczynom. A po spotkaniu pójdę kupić im słodycze do prezentów. I muszę znaleźć w końcu prezent dla ostatniej.
Udało mi się przekonać jedną z moich dziewcząt do pozostania w klasie. Jutro jeszcze dam jej przemowę motywującą. W sumie...
Dziwi mnie to, jak bardzo się z nimi zżyłam przez te trzy miesiące. Naprawdę. Uwielbiam je i już wiem, że będę ich bronić. Tak, jak bronię A. Nie bez powodu często porównuję się do wilka. W myślach często się śmieję, że dziewczyny są moim stadem. I, chociaż to dziwne, bo znamy się tak krótko, czuję, że gdyby któraś nagle odeszła, to straciłabym część siebie samej. Nie bez powodu utrzymuję kontakt z A. Nie bez powodu nie potrafię się uwolnić od przyjaźni z G. (chociaż ona powoli zaczyna dojrzewać, zmienia się). Nie bez powodu boję się utraty D. I... chociaż wielu ludziom może wydać się to dziwne, to część z Was, dziewczyny, też powoli zaczęłam traktować, jak swoich najbliższych. Martwię się o Was, cieszę z Waszych sukcesów. Czasami mam ochotę potrząsnąć, żebyście coś zrozumiały. Zależy mi na Was. Jesteście najlepsze, Słońca. Dziękuję, że jesteście.
Często nie mam siły na nic. Wtedy od końca powstrzymuje mnie myśl o tym, na których mi zależy. Muszę walczyć dla nich. Dla Was.
20:43
A jednak licealista dostał jedzonko już dzisiaj. Czyli do rozdania zostało mi jeszcze ciasto. Ale to dam jutro moim dziewczynom. A po spotkaniu pójdę kupić im słodycze do prezentów. I muszę znaleźć w końcu prezent dla ostatniej.
Udało mi się przekonać jedną z moich dziewcząt do pozostania w klasie. Jutro jeszcze dam jej przemowę motywującą. W sumie...
Dziwi mnie to, jak bardzo się z nimi zżyłam przez te trzy miesiące. Naprawdę. Uwielbiam je i już wiem, że będę ich bronić. Tak, jak bronię A. Nie bez powodu często porównuję się do wilka. W myślach często się śmieję, że dziewczyny są moim stadem. I, chociaż to dziwne, bo znamy się tak krótko, czuję, że gdyby któraś nagle odeszła, to straciłabym część siebie samej. Nie bez powodu utrzymuję kontakt z A. Nie bez powodu nie potrafię się uwolnić od przyjaźni z G. (chociaż ona powoli zaczyna dojrzewać, zmienia się). Nie bez powodu boję się utraty D. I... chociaż wielu ludziom może wydać się to dziwne, to część z Was, dziewczyny, też powoli zaczęłam traktować, jak swoich najbliższych. Martwię się o Was, cieszę z Waszych sukcesów. Czasami mam ochotę potrząsnąć, żebyście coś zrozumiały. Zależy mi na Was. Jesteście najlepsze, Słońca. Dziękuję, że jesteście.
Często nie mam siły na nic. Wtedy od końca powstrzymuje mnie myśl o tym, na których mi zależy. Muszę walczyć dla nich. Dla Was.
Jesteś naprawdę silna i cudowna, dasz sobie radę ze wszystkim tylko uwierz w Siebie tak jak wierzą w Ciebie ludzie. Nigdy się nie poddawaj i dąż do własnych marzeń. :*
OdpowiedzUsuńLisie, jesteś wspaniała osoba ♡ Dziękuję Ci za wszystko i mam nadzieję, ze Twoje wszystkie marzenia się spełnia ♡
OdpowiedzUsuńTrzymaj się :3