19 października 2017

23.

bilans:
971/1200 kcal
brzuszki: 200
hula-hop: 16 min
-198 kcal z krokomierza
60,0 kg ♥

Tak, tak, wiem, że nie powinnam się ważyć dzień w dzień. Dzisiejszy pomiar nie idzie do zapisek, ale i tak napawa mnie radością. Czekałam na te piękne trzy cyferki. A teraz czekam jeszcze bardziej na 59 z przodu. I nie, nie wolno ci urządzić sobie głodówki dzisiaj, Lisie. Masz określony limit, to się go trzymaj.
Okres mnie dopadł. Zwijam się z bólu. ;-;

Drugi dzień weganizmu mogę uznać za zaliczony. Szukam przepisów, które mogłyby mi pomóc zastąpić niektóre dania. Pierogi ruskie? Dobra, zrobię z tofu. Pumpkin pie? Gdzie to mleczko kokosowe?

Jutro wstaję o 3:50 i zakuwam polski. Muszę świetnie napisać sprawdzian. Po prostu muszę. ;-;
Jako że w sobotę będę w domu i nie będę miała raczej okazji normalnego zważenia się, to ważę się jutro. Potem we wtorek, bo w sobotę budzę się w domu. :") Będzie z tym zabawa. Trzymajcie się!

2 komentarze:

  1. bilans bardzo ładny, nie za niski, nie wysoki :)
    gratuluję ujrzenia tych upragnionych cyferek, trzymam kciuki za kolejne cele :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Waga spada i idzie Ci doskonale! Gratuluje 😘
    Ale masz rację - nie powinnaś ważyć się codziennie :).
    Jest bardzo dużo stronek z weganskimi przepisami na Internecie. A jeśli interesuje Cię konkretny, to piszesz nazwę i dodajesz "vegan" i już :)
    Trzymaj się! ;3

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis