ok. 1100 kcal//1200 kcal
hula-hop: 30 min (-120 kcal)
-113 kcal z krokomierza
hula-hop: 30 min (-120 kcal)
-113 kcal z krokomierza
60,3 kg.
BMI: 22,56
Takie małe info: BMI obliczam samodzielnie, uwzględniając to, czego nie uwzględniają internetowe kalkulatory, np. to, że ja nie mam ni 1,64 m, ani 1,63 m. Mam 1,635 m. Yep, 0,005 m robi dla mnie olbrzymią różnicę. Tak samo z wagą. Gdy ważyłam 61,6 kg, nie ważyłam 61,0 kg, ale też nie było to 62 kg. Niby nic, a jednak dla mojego wewnętrznego matematyka (tia, może i jestem humanistką, ale matematyka w sobie też mam), to coś, co trzeba poprawić. ;-; Wzór na BMI jest banalny, więc korzystam i obliczam samodzielnie. BMI = waga w kg/ (wzrost w metrach do kwadratu).
Koniec matmy. Gdy wchodziłam na wagę, byłam przerażona. Jak za każdym razem. Zwłaszcza że poniedziałek był naprawdę kaloryczny i obfity. Pieruńsko bałam się, że będzie widać echo tego obżarstwa, a na wadze -0,3 kg. ♥
Chudnę raczej powoli, ale mam nadzieję, że skutecznie. Cztery dni do powrotu mamy (wraca nocą z 22 na 23), prawdopodobnie zobaczymy się we wtorek/poniedziałek, bo myślałam, żeby wpaść do domu. Może nawet we wtorek, wzięłabym wcześniej lekcje na środę (zaczynam planowo o 10:10), ubrania i skoczyła do domu na noc. 56 kg na wadze na pewno nie zobaczę, ale 59-58 będzie okay. Przeżyję.
Dzisiaj dowiem się, co sądzi polonistka o moich wierszach. Ma ktoś gdzieś sznur? Kill me, please.
8:03
Um. Przechodzę na weganizm. Od teraz. Od dziś. Jestem stanowczo zbyt emocjonalna. :")
Co mogę powiedzieć? Nowe plany. Ze względu na wcześniejszy powrót mamy, muszę pozmieniać kwestie. Na tygodniu zamierzam jeść do 1200 kcal. W weekendy maksymalna kaloryczność to 1600 kcal.
Koniec matmy. Gdy wchodziłam na wagę, byłam przerażona. Jak za każdym razem. Zwłaszcza że poniedziałek był naprawdę kaloryczny i obfity. Pieruńsko bałam się, że będzie widać echo tego obżarstwa, a na wadze -0,3 kg. ♥
Chudnę raczej powoli, ale mam nadzieję, że skutecznie. Cztery dni do powrotu mamy (wraca nocą z 22 na 23), prawdopodobnie zobaczymy się we wtorek/poniedziałek, bo myślałam, żeby wpaść do domu. Może nawet we wtorek, wzięłabym wcześniej lekcje na środę (zaczynam planowo o 10:10), ubrania i skoczyła do domu na noc. 56 kg na wadze na pewno nie zobaczę, ale 59-58 będzie okay. Przeżyję.
Dzisiaj dowiem się, co sądzi polonistka o moich wierszach. Ma ktoś gdzieś sznur? Kill me, please.
8:03
Um. Przechodzę na weganizm. Od teraz. Od dziś. Jestem stanowczo zbyt emocjonalna. :")
Nie chciałam uwierzyć w to, co widziałam w filmie. Więc sprawdziłam osobiście partnerów organizacji wymienionych w nim. Cóż... powiedzmy, że w tej kwestii się nie mylili.
Co mogę powiedzieć? Nowe plany. Ze względu na wcześniejszy powrót mamy, muszę pozmieniać kwestie. Na tygodniu zamierzam jeść do 1200 kcal. W weekendy maksymalna kaloryczność to 1600 kcal.
- poniedziałek-czwartek: 1200 kcal,
- piątek-niedziela: 1600 kcal,
- min. 4 razy w tygodniu hula-hop po pół godziny,
- dwa razy w miesiącu możliwy cheat day
- ruch to zdrowie
- weganizm, całkowity weganizm.
Idę wziąć prysznic, potem spać, rano wstaję wyspana o czwartej i uczę się chemię i edb. Muszę. Dobranoc, Motyle.
Też zawsze obliczam sama BMI, bo denerwuje mnie to, że kalkulatory internetowe są bardzo niedokładne. Super bilans, oby tak dalej! <3
OdpowiedzUsuńJa korzystam z tych kalkulatorów na Internecie. Bo w sumie na wadze mi nie zależy. Waga to dla mnie tylko cyfry. Cyfry, które nie odzwierciedlają nic. Cyfry, które chce się wciąż zmniejszać,by dojść do tej "idealnej". Wolę wzorować się na ubraniach. Wtedy czuję się lepiej.
OdpowiedzUsuńUu! I jak? Musisz koniecznie napisać, czy jej się spodobały! (Gdy już będzie miała swoją opinie).
Obejrzę ten film, gdy znajdę chwile. Ale raczej pewnie nie wzruszy mnie jak Ciebie (mówią, ze jestem bez emocji).
Świetnie Ci idzie. Dzień za dniem. Oby tak dalej! (Gratuluję spadku wagi! Tak, to zdecydowanie na stałe ^^).
Trzymaj się! ;3