1160 kcal
brzuszki: 100/100
-138 kcal
60,6 kg.
wzrost: 163,5 cm.
BMI: 22,67
Waga nie drgnęła po wczorajszym dniu, więc jestem mocno zadowolona. ^^
Co mogę powiedzieć? Wracam do psychicznego dołka. Jak mówiłam - na weekendach bilanse do 1200 kcal. Jutro idę 2,5 km do subwaya na pumpkin spice latte (480 kcal) i wegetariańską kanapkę (231 kcal). Mam Subwaya bliżej, ale chcę spalić trochę kcal, nim zjem. Potem zamierzam powłóczyć się po parku.
Kupiłam dzisiaj senes. Łyknęłam przed chwilą cztery tabletki. Za karę. I założyłam stronę mojego bloga z "Przekleństwem" na fb. Jak ktoś jest zainteresowany, to tutaj jest blog:
http://uzdrowicielka.blogspot.com
Będę wielce wdzięczna za wszelkie komentarze, uwagi, etc. Mój aktualny sens istnienia to skończenie tej powieści. :")
Co mogę powiedzieć? Wracam do psychicznego dołka. Jak mówiłam - na weekendach bilanse do 1200 kcal. Jutro idę 2,5 km do subwaya na pumpkin spice latte (480 kcal) i wegetariańską kanapkę (231 kcal). Mam Subwaya bliżej, ale chcę spalić trochę kcal, nim zjem. Potem zamierzam powłóczyć się po parku.
Kupiłam dzisiaj senes. Łyknęłam przed chwilą cztery tabletki. Za karę. I założyłam stronę mojego bloga z "Przekleństwem" na fb. Jak ktoś jest zainteresowany, to tutaj jest blog:
http://uzdrowicielka.blogspot.com
Będę wielce wdzięczna za wszelkie komentarze, uwagi, etc. Mój aktualny sens istnienia to skończenie tej powieści. :")
Nie sądzę, aby robienie brzuszków spaliło, aż tyle kalorii.
OdpowiedzUsuńDlaczego masz zamiar jeść te śmieci?
Tak czy inaczej, powodzenia w spełnieniu marzenia.
Nie czytałam jeszcze Twojej powieści :(.
OdpowiedzUsuńUważam, ze możesz sobie pozwolić na te rzeczy z Subwaya. Przecież nie będziesz się ograniczać w 420%.
(Nigdy nie byłam byłam Subwayu xd. Ani w Burger King...omg gdzie ja chodzę?).
Książkę dokonczysz, spokojnie! Oczywiście życzę weny i powodzenia ;)
Trzymaj się! ;3
U mnie weekendy też wypadają najgorzej:( To chyba najtrudniejsze dni w całym tygodniu,jeżeli chodzi o bilanse. Trzymam mocno kciuki za twoją powieść i z chęcią ją przeczytam. Trzymaj się!
OdpowiedzUsuń