14 października 2017

18.

1160 kcal

brzuszki: 100/100 
-138 kcal
60,6 kg.
wzrost: 163,5 cm.
BMI: 22,67

Waga nie drgnęła po wczorajszym dniu, więc jestem mocno zadowolona. ^^

Co mogę powiedzieć? Wracam do psychicznego dołka. Jak mówiłam - na weekendach bilanse do 1200 kcal. Jutro idę 2,5 km do subwaya na pumpkin spice latte (480 kcal) i wegetariańską kanapkę (231 kcal). Mam Subwaya bliżej, ale chcę spalić trochę kcal, nim zjem. Potem zamierzam powłóczyć się po parku.

Kupiłam dzisiaj senes. Łyknęłam przed chwilą cztery tabletki. Za karę. I założyłam stronę mojego bloga z "Przekleństwem" na fb. Jak ktoś jest zainteresowany, to tutaj jest blog:
http://uzdrowicielka.blogspot.com

Będę wielce wdzięczna za wszelkie komentarze, uwagi, etc. Mój aktualny sens istnienia to skończenie tej powieści. :")

3 komentarze:

  1. Nie sądzę, aby robienie brzuszków spaliło, aż tyle kalorii.
    Dlaczego masz zamiar jeść te śmieci?
    Tak czy inaczej, powodzenia w spełnieniu marzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze Twojej powieści :(.
    Uważam, ze możesz sobie pozwolić na te rzeczy z Subwaya. Przecież nie będziesz się ograniczać w 420%.
    (Nigdy nie byłam byłam Subwayu xd. Ani w Burger King...omg gdzie ja chodzę?).
    Książkę dokonczysz, spokojnie! Oczywiście życzę weny i powodzenia ;)
    Trzymaj się! ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie weekendy też wypadają najgorzej:( To chyba najtrudniejsze dni w całym tygodniu,jeżeli chodzi o bilanse. Trzymam mocno kciuki za twoją powieść i z chęcią ją przeczytam. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis