12 października 2017

16.

667 kcal
brzuszki: 115/100
hula-hop: 34/30 min,
matematyka: 45/30 min.
-167 kcal

Dobra, bez bicia powiem, że po przebudzeniu złamałam jedną z zasad i poszłam się ważyć. Waga jest już schowana, ja zaś jestem uspokojona. Nienawidzę dni, w których jem więcej, bo waga zawsze od razu skacze. Wiem, że to nie jest tłuszcz, ale i tak... jestem zdołowana i przybita przez kilka dni. Niemniej, pierwszy raz było inaczej! Pierwszy raz po takim obżarstwie (małe frytki, Chikker bez kurczaka [yup, zamówiłam chikkera bez kurczaka, dostałam bułkę z tym kapustowym czymś xD] i czekoladowe Lodowe Marzenie), no i po małej zapiekance wcześniej, waga spadła w dół. Jestem tak bardzo happy.  ♥

18:48
Przez pół dnia byłam szczęśliwa. Aktualnie mam jedynie ochotę umrzeć. Zwinąć się w kłębek i zasnąć na zawsze.  Nic mi się nie układa. Mam ochotę ryczeć.

Szablon na bloga pobrałam z szabloniarni.

21:48
Załamania ciąg dalszy. Idę wziąć prysznic i spać. Może jutro będzie lepiej. 

2 komentarze:

  1. Bardzo, bardzo gratuluje Ci osiagniecia sukcesu! To już pierwszy krok zaliczony!
    Ile masz wzrostu?
    To cudownie, ze masz taką klasę, która lubisz ;).
    Gorsze momenty się zdarzają. Weź głęboki oddech, spróbuj oczyścić umysl (o niczym nie myslec) i powinno przejsc. Sprobuj sie pozbyc zlych emocji, bo to Ty panujesz nad swoimi emocjami, czyli nad soba.
    Trzymaj się! ;3

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis