ok. 636 kcal.
61,6 kg.
Kurde, jest ósma trzydzieści jeden, a ja odganiam łzy. Lisie, co z tobą? Gdzie się podziała powaga nade wszystko? Trochę jeszcze jestem jak nie ja. Od basenu gapię się na swoją skórę i myślę jedynie ,,O Boru Liściasty, jaka ja blada jestem!". Znaczy... zawsze wiedziałam, że jestem blada, ale to właśnie na basenie we mnie uderzyło. Blady trup. Blady trup ze smutnymi oczami. I znowu zawiesiłam się na dziewięć minut. Brawo ja. Smutne wspomnienia się do mnie przyczepiły i nie chcą sobie pójść. Sio! Sio! Ciężko jest pozbyć się najgorszego koszmaru, ale czemu to cholerstwo się tak bardzo mnie trzyma? Niech zmiata. Nie! Nie chcę o tym pamiętać. Chcę zapomnieć i żyć dalej.
Znalazłam sobie pracę dorywczą. Jeśli dobrze pójdzie, to będę pracowała tak (nie wiem czy konkretniej w tej pracy, może z czasem się zmieni) do osiemnastki. Po osiemnastce chcę sobie znaleźć pracę na pół etatu. Zamierzam odłożyć jak najwięcej kasy, żeby móc jak najwcześniej się usamodzielnić. Plan się nie zmienia. Oszczędzam, oszczędzam, po osiemnastce znajduję sobie lepiej płatną pracę, dalej oszczędzam, zdaję maturę i wyjeżdżam na rok za granicę, gdzie wciąż oszczędzam. Wracam do Polski z oszczędnościami min. 25 tysięcy złotych (może i będzie cholernie ciężko, ale muszę, jeżeli chcę zrealizować moje plany), składam papiery na studia, wynajmuję mieszkanie, kupuję whippeta i żyję szczęśliwie. Czemu muszę mieć przynajmniej dwadzieścia pięć tysięcy na starcie? Proste. Muszę mieć za co żyć, za co utrzymać psa i opłacić mieszkanie. Liczę, że za wynajem mieszkania zapłacę ok. 1600 zł na miesiąc. Przez rok daje to 19 200 zł. Cholernie dużo. Do tego jedzenie, dojazdy, jedzenie dla psa, pies, szczepienia, ect. Cóż, jeżeli chcę przetrwać, to muszę dać sobie radę. Chyba że mi odwali i postanowię zostać poza krajem na dłużej, zaoszczędzić tyle, ile będę tylko mogła, wrócić i kupić sobie mieszkanie. Bardzo, bardzo mało prawdopodobne, ale jednak możliwe. No... chyba że wydam książkę, która okaże się hitem. *śmiech* To jest już niemal niemożliwe. Ale ułatwiłoby znacznie wszystko. Pozostaje mi tylko marzyć.
Jestem na siebie odrobinę zła, bo nie zamierzałam jeść tej grahamki dzisiaj. Beznadziejnie zawyżyła mi bilans. :/
Znalazłam sobie pracę dorywczą. Jeśli dobrze pójdzie, to będę pracowała tak (nie wiem czy konkretniej w tej pracy, może z czasem się zmieni) do osiemnastki. Po osiemnastce chcę sobie znaleźć pracę na pół etatu. Zamierzam odłożyć jak najwięcej kasy, żeby móc jak najwcześniej się usamodzielnić. Plan się nie zmienia. Oszczędzam, oszczędzam, po osiemnastce znajduję sobie lepiej płatną pracę, dalej oszczędzam, zdaję maturę i wyjeżdżam na rok za granicę, gdzie wciąż oszczędzam. Wracam do Polski z oszczędnościami min. 25 tysięcy złotych (może i będzie cholernie ciężko, ale muszę, jeżeli chcę zrealizować moje plany), składam papiery na studia, wynajmuję mieszkanie, kupuję whippeta i żyję szczęśliwie. Czemu muszę mieć przynajmniej dwadzieścia pięć tysięcy na starcie? Proste. Muszę mieć za co żyć, za co utrzymać psa i opłacić mieszkanie. Liczę, że za wynajem mieszkania zapłacę ok. 1600 zł na miesiąc. Przez rok daje to 19 200 zł. Cholernie dużo. Do tego jedzenie, dojazdy, jedzenie dla psa, pies, szczepienia, ect. Cóż, jeżeli chcę przetrwać, to muszę dać sobie radę. Chyba że mi odwali i postanowię zostać poza krajem na dłużej, zaoszczędzić tyle, ile będę tylko mogła, wrócić i kupić sobie mieszkanie. Bardzo, bardzo mało prawdopodobne, ale jednak możliwe. No... chyba że wydam książkę, która okaże się hitem. *śmiech* To jest już niemal niemożliwe. Ale ułatwiłoby znacznie wszystko. Pozostaje mi tylko marzyć.
Jestem na siebie odrobinę zła, bo nie zamierzałam jeść tej grahamki dzisiaj. Beznadziejnie zawyżyła mi bilans. :/
Nie masz aż takiego złego bilansu._. Ja za czasów any jadłam więcej. A chudlam szybciej. Co do Twojej skóry... Możesz zrobić coś (np. pofarbowac włosy) żeby pasowało Ci do skóry i może dzięki temu poczujesz się lepiej...?
OdpowiedzUsuńBilans masz niski, wiec tutaj nie miej do siebie pretensji.
OdpowiedzUsuńMasz bardzo ambitny plan. Jeśli mogę zapytac - co to za praca i jak polaczysz ja z nauką?
Trzymaj się ;3