61,4 kg.
Dzień solidnie spieprzyłam pod względem żywieniowym. Wychodzi mi ok. 1500 kcal. Jedyne, co mnie pociesza to to, że chodząc spaliłam ok. 366 kcal, pływałam też na basenie i zamierzam zaraz przez przynajmniej godzinę ćwiczyć w wannie. Może chociaż trochę to mi pomoże i waga nie skoczy do góry. W poniedziałek mija rok odkąd wlazłam "na stałe" w to środowisko. Muszę zobaczyć na wadze 60 kg. Zaczynałam ważąc okropne 76 kg. Chcę ujrzeć postęp. Po wannie zacznę katować się brzuszkami. Wróciłam do domu, a hula-hop zostawiłam na stancji, więc brzuszki będą musiały wystarczyć. A do 13 października chcę zobaczyć 56 kg. Piękna waga na pasowanie. I w miarę ładnie bym wyglądała na zdjęciu klasowym.
Ilość kalorii jest bardzo ładna. Poza tym spalilas naprawdę sporo kalorii (podobno na pływaniu bardzo dużo się spala).
OdpowiedzUsuńLisie, chcesz się pokochac czy znienawidzic?