14 listopada 2017

39.

1450/1500 kcal
62,7 kg.
Przytyłam. Niestety. Ale przynajmniej przez ostatni tydzień, gdy jadłam w zasadzie bez liczenia kalorii, nie drgnęła waga. Jest okay. Do końca tygodnia chcę 61. Powoli. Jeżeli będzie mniej, będzie to okay. Postaram się nie schodzić poniżej 800 kcal. Z takim naciskiem na "postaram się", bo nic nie obiecuję.
Staram się oczyścić umysł. Buduję aktualnie własny Pałac Pamięci. Aktualnie jest to dwupiętrowy dom w ogrodzie. Na parterze mam łazienkę, duży salon i kuchnię połączoną z jadalnią. Salon to takie miejsce do wszystkiego. Ostatnio na kominku siedział mały, wkuźwiający komornik, bo chciałam zapamiętać, ilu ich jest w Polsce. Będę musiała wreszcie go posprzątać i przenieść kulturystę i baletnicę z dywanu, na którym są, do pierwszego pokoju po lewej stronie od strony schodów na pierwszym piętrze.  To pokój, w którym króluje fizyka, a kulturysta (jeździ na rowerze w kółko, trzymając równocześnie linę, która przymocowana jest do środka koła, drugą ręką wyciska ciężary) jest wzorem na siłę dośrodkową. Baletnica zaś (cały czas skacze i się potyka, dosyć mierna z niej osóbka) ma symbolizować siłę grawitacji. I ramkę też muszę wynieść, bo nie potrzebuję dłużej w salonie pierwszej i drugiej prędkości kosmicznej. Muszę też ogarnąć tablicę-notes (główną ścieżkę) w kuchni. Na tę chwilę sprawdza się świetnie, ale chcę, jeszcze nim wyjdę do szkoły, usunąć z niej śniadanie (taak, zapamiętuję tak beznadziejne rzeczy jak to, co mam zjeść na śniadanie) i umieścić na pierwszym miejscu matmę i historię - a raczej ich naukę.
Do historii mam osobny pokój. Pierwszy pokój po prawej stronie korytarza od schodów. Na drzwiach wisi karykatura mojego sora od historii i wosu, którego panicznie się boję. Aktualnie mam tam mapę II RP z wielkimi neonowymi, świecącymi datami 1921-1922. Jest też Paderewski grający na pianinie 26 grudnia 1918 r. i biało-czerwono-żółto-niebieski ryś mający symbolizować traktat ryski z 18 marca 1921 r. Dobra, jest godzina 6:21. Potem dokończę opis mojego Pałacu. Teraz czas na krótką medytację. Po powrocie ze szkoły pewnie zrobię dłuższą rundkę, ale teraz chcę jeszcze poćwiczyć z pięć minut telekinezę (mój drugi projekt), więc...

16:47
Podejrzewam, że w rzeczywistości nie zjadłam tyle. Pewnie mocno zawyżyłam mleko roślinne i sos pomidorowy w obiedzie, ale... niech zostanie. Od przyszłego tygodnia zabieram śniadania gotowe do szkoły. Żeby nie wydawać hajsów.

17:43
Idę spać. Jestem cholernie zmęczona. Jutro odrobię lekcje i postaram się Was odwiedzić.

1 komentarz:

  1. Trzymam kciuki! Waga na pewno spadnie, ale cieszę się, ze nie wywierasz na sobie dużej presji związanej z tym :).
    Trzymaj się! ;3

    OdpowiedzUsuń

.
.
.
.
.
.
template by oreuis