Wróciły mi myśli samobójcze. Najchętniej to już dzisiaj pożegnałabym się z życiem. Ale gram dalej i się nie poddaję. W końcu muszę, c'nie? Waga stoi w miejscu. To dobrze, bo nie liczyłam przez trzy dni kalorii, a na pewno jadłam w okolicach mojego CMP. Co prawda powrót do 62,6 kg zdecydowanie mnie nie zadowala. Ale bez wpadania w panikę, dam sobie radę.
Chcę zmienić klasę i nie wiem, co robić... Z jednej strony uwielbiam moich znajomych z obecnej, a z drugiej chcę mieć rozszerzony polski zamiast angielskiego.
Wasze blogi odwiedzam i czytam. Po prostu nie mam siły na komentowanie. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby wrócić do siebie. Wiem, że dużo mi to zajmuje, ale... naprawdę nie mam sił już na nic.
Jutro wycieczka. Może wreszcie odpocznę...
Postaram się jak najmniej jeść. Muszę jednak pozbyć się tego, czego zamrozić nie mogę. Uh. No nic... Idę spać.
Jutro wycieczka. Może wreszcie odpocznę...
Postaram się jak najmniej jeść. Muszę jednak pozbyć się tego, czego zamrozić nie mogę. Uh. No nic... Idę spać.
Walczysz dalej, to dobrze :). Czyli masz jeszcze nadzieję.
OdpowiedzUsuńZe znajomymi możesz widzieć się na przerwach. Nie wiem, jak dobrymi znajomymi sa, bo u mnie każda znajomość kończyła się wraz z zakończeniem nauki w danym budynku, wiec ja raczej postawilabym na rozszerzenie, ale wybór należy do Ciebie.
Trzymaj się! ;3
Ehhh, te myśli samobójcze. Znam to. Niefajne uczucie. Dobrze, że się nie poddajesz, to jest ważne. Dasz radę <3
OdpowiedzUsuń