Zamierzałam zrobić głodówkę. Zjadłam cztery placki ziemniaczane. I mam ochotę ryczeć. Życie wymyka mi się spod palców. Na wadze rano było 62,6. Kurwa. Trzy kilogramy więcej... Niech mnie ktoś zabije. Ten pieprzony senes nie działa. Nie wiem dlaczego. Chcę tylko zniknąć. Nie daję sobie rady. Dodatkowo dobiła mnie kartkówka z historii. Zawaliłam. Konkretnie. Najpewniej dostanę pałę. Wracając na stancję miałam ochotę ryczeć. A potem pójść kupić żyletkę. Teraz łzy mi lecą po policzkach.
Dlaczego to wszystko musi być takie chore? Dlaczego nic nie może się ułożyć? Czy gdybym zniknęła, tak naprawdę ktokolwiek by za mną zapłakał? Może przez chwilę. Szybko wróciliby do normalności. Tak cholernie chcę zniknąć.
Daj sobie czas, jedz więcej, może potrzebujesz tego...
OdpowiedzUsuńNie. Poddawaj. Się. Wstań, weź głęboki oddech i poucz się na poprawę kartkówki z historii skoro myślisz, że poszło Ci aż tak źle.
OdpowiedzUsuńSenes wyrzuć. On Ci tylko rozreguluje wszystko... Skoro bierzesz go aż tyle, to organizm się przyzwyczaił. Daj mu popracować samemu...
Chcesz się uczyć, mieć energię, jestes ambitna i masz plan - zdobycie psa. Więc potrzebujesz energii. Energii dostarczanej przez jedzenie. Więc nie myśl o głodówkach, tylko zaplanuj sobie cały dzień :).
Rozumiem Twoją złość. Sama się tak czuję, gdy coś wychodzi nie po mojej myśli... Staram się wtedy oczyścić umysł, zamykam oczy i oddycham. Czasami pomaga :)
Trzymaj się! ;3