Wciąż tu jestem, dziewczyny, i nigdzie się nie wybieram.
Wiecie, ze mną już tak jest, że gdy napada na mnie depresyjny
nastrój, to zamykam się w sobie. Potrafię w ciągu jednej sekundy
z roześmianej osoby, stać się wrakiem człowieka. Złapało mnie
to jakieś dwa tygodnie temu i dalej trzyma. Potrafiłam stać na
czerwonym świetle i myśleć o biegu. Zatrzymać się na moście i
zastanawiać, czy będzie bolało. Przydałby mi się psycholog. Albo
psychiatra. Albo cokolwiek. Chociaż... wydaje mi się, że moje
pragnienie życia zawsze weźmie ostatecznie górę. A jeżeli nie
ono, to świadomość, że moja śmierć mogłaby skrzywdzić tych,
których kocham, powstrzyma mnie.
Dzisiaj weszłam na wagę. 62,2 kg. Nie jest źle. Do końca
tygodnia chcę ujrzeć 60 kg. Do piątku nie ma szans na napad. Mam
dokładnie wyliczone porcje jedzenia i kasę tylko na przejazd do
domu, więc czy by mnie coś naszło, czy nie, będzie idealnie. Weekend może być ciężki, ale mam nadzieję, że wytrzymam.
Kupiłam sobie dwa kremy. Jeden ujędrniający i modelujący do
biustu, drugi wyszczuplający do ciała. Zobaczymy, czy dadzą
jakiekolwiek skutki. Liczę, że tak.
Nie poddam się. Nigdy. Dalej będę kroczyła w stronę 39 kg. Bez względu na to, co powiedzą inni.
Też czasami się czuję tak jskbym myślała o biegu na czerwonym świetle - doskonały przykład.
OdpowiedzUsuńA ile masz cm wzrostu?
Życzę Ci powodzenia! Trzymaj sie ;3